Otworzył oczy. Stanął przed lustrem. Był zaledwie
cieniem dawnego siebie. Był blady, wychudły, jego włosy niegdyś błyszczące i
gęste teraz były coraz rzadsze i matowe, na rękach miał ślady po ukłuciach, podkrążone
oczy były śladem po nieprzespanych nocach. Czasami.... Nie. Nie czasami.
Zawsze. Zawsze bał się zasnąć. Wiedział, ze znów będzie śnił mu się ten sam
koszmar. Jak zasnął to budził się po chwili zlany zimnym potem. Często krzyczał
przez sen. Potarł kark i przypomniał sobie o swoim tatuażu. "Close your eyes and open your mind." to był
jego tatuaż. Przypomniał sobie ból, który odczuwał podczas
tatuowania tego napisu. Od tamtego pamiętnego dnia zawsze cierpiał. Od dnia, w
którym ostatni raz ujrzał ją żywą, z uśmiechem na ustach. Gdy chciał cierpieć
to cierpiał, gdy nie chciał już cierpieć to i tak cierpiał. Podszedł do komody.
Wyciągnął rękę i powoli otworzył szufladę. Ujrzał jej zawartość. Po jednej
stronie były zużyte już strzykawki i puste butelki po alkoholu, po drugiej
stronie były pełne butelki i nieużywane strzykawki. Już wyciągnął rękę by
chwycić jedną z butelek i strzykawek, chciał zapomnieć. Jak najszybciej. Nagle
zastygł. Zasunął szufladę i znowu położył się na łóżku. Nie. Szeptał to jedno
słowo w kółko coraz głośniej i głośniej, aż zaczął krzyczeć. Przestał.
"Muszę z tym skończyć." "Nie mogę tak wiecznie żyć i
uciekać." "Muszę coś z tym zrobić." Mówiłam sam do siebie.
Walczył z nałogiem. Chciał tylko zapomnieć. Ten blady chłopiec chciał tylko
zapomnieć o wszystkich problemach, które spotkały go w życiu.
Chciał.
Nie mógł.
Tylko zapomnieć.....
"Kogo ja oszukuję?! Nigdy nie zapomnę!" Wrzeszczał.
Wariował.
Umierał.
Tracił zmysły
i świadomość.
Nie mógł tu zostać. Za dużo wspomnień, łez. Wstał, spakował parę rzeczy do plecaka i wyszedł, porzucając budynek, który przynosił mu tylko ból.
Na zawsze.
Chciał.
Nie mógł.
Tylko zapomnieć.....
"Kogo ja oszukuję?! Nigdy nie zapomnę!" Wrzeszczał.
Wariował.
Umierał.
Tracił zmysły
i świadomość.
Nie mógł tu zostać. Za dużo wspomnień, łez. Wstał, spakował parę rzeczy do plecaka i wyszedł, porzucając budynek, który przynosił mu tylko ból.
Na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz