W nozdrza uderzył ją ten znany i lubiany przez
nią zapach. Zapach krwi, potu, strachu i alkoholu. Dużo postawiła na swojego
zawodnika, bo wiedziała, że wygra. Miała tą pewność. Walki się rozpoczęły.
Oglądała je z samej góry, gdzie nikogo zwykle nie było. Nie lubiła ludzi.
Lubiła być samotna. Kochała samotność. Upajała się nią jak tylko mogła. Można
by powiedzieć, że uzależniła się od niej. Nagle jej uwagę zwrócił gość, który
wszedł przed chwilą. Uważnie mu się przyglądała. Nigdy wcześniej go tu nie
widziała. Zachowywał się podejrzanie i jedna myśl uderzyła jej do
głowy."Oho trzeba wiać." Gdy była już poza budynkiem usłyszała
krzyki. Uśmiechnęła się pod nosem i cicho syknęła: "Nigdy mnie nie
złapią."I spokojnym krokiem poszła w stronę swojej bestii. Nie. Nie chodziło
o jej zawodnika. Szła w stronę swojego motocykla, cała ubrana na czarno w
skórzanej kurtce z kaskiem w ręku. Mogła zgarnąć kupę forsy, lecz musiały
pojawić się te pacany-Kiry. Jak ona ich nienawidziła. Jej zawodnik był
najsilniejszy i wszyscy wiedzieli, że kiedy ona pojawi się na jakiejkolwiek
ustawce wygra ją. Dla niej jej zawodnik
był też jej przyjacielem, lecz nie tylko on był jej przyjacielem. Nienawidziła
ludzi z jednego powodu. Wspomnienia. Jednak tą nieliczną grupkę bardzo lubiła. Wsiadła na swoją bestię i usłyszała ryk jej
silnika, który zagłuszył wszystkie jej myśli i wypełnił miłym uczuciem.
Ruszyła. Za nim się obejrzała, była już u celu. Zgasiła silnik i wprowadziła
maszynę do garażu. Weszła do jednego z pokoi i położyła się na sofie. Zamknęła
oczy.
"Co się wydarzyło?"-Usłyszała głos w swojej głowie. Uśmiechnęła się
mimowolnie.
"Kiriowie się wtrącili i kasy nie ma."-Odezwała się cicho.
"Już coraz częściej się wtrącają."-Zauważył.
"Ustawki są coraz popularniejsze. Za dużo ludzi o nich wie."
"Też prawda."-Usłyszała dziwny dźwięk i po chwili wskoczył na nią
kot.
"Oj musisz się tak cały czas zmieniać? Lubię twoje towarzystwo, jako
człowieka"- Powiedziała naburmuszona. Znowu ten dziwny dźwięk i zobaczyła
jego twarz tak blisko swojej. Zarumieniła się. Zaśmiał się cicho.
"Słodko wyglądasz jak się rumienisz."-Powiedział, przygryzając jej
ucho, a następnie całując po szyi. Była czerwona jak burak.
"Specjalnie to zrobiłeś. Przestań."-Próbowała powiedzieć to
stanowczo, bo pragnęła go całym swoim ciałem i umysłem.
"Wiem... Że....Tego....Nie...Chcesz."-W przerwach między wyrazami
muskał ustami jej jedwabną skórę.
"Złaź ze mnie."-Powiedziała dalej próbując być stanowcza. Ten tylko
popatrzył jej w oczy i uśmiechnął się. Wiedziała, że próbuję ją złamać tym swoim
powalającym uśmiechem, ale nie dała za wygraną. Nie dziś. Nie teraz. Jeszcze
przyjdzie na to czas....
"No już, na co czekasz?"-Na twarz chłopaka wypłynął grymas. Zaśmiała
się cicho.
"Nie knuj więcej takich planów."-Przestrzegła chłopaka, który leżał koło
niej.
"Dobra."-Powiedział już uśmiechając się i na przekór dziewczynie
wymyślał kolejny plan jak się do niej zbliżyć.
"Mówię poważnie!"-Powiedziała zauważając jego uśmiech. On nic nie
mówiąc przytulił ją tylko do siebie i bawił sie jej włosami. Było jej tak dobrze z nim.... Ścisnęło ją w
gardle, gdy przypomniała sobie wydarzenia dokładnie sprzed dwunastu lat. Łzy
zaczęły napływać jej do oczu, po czym opuściły je robiąc dwie mokre ścieżki na
jej policzka i kapiąc na sofę tym samym robiąc na niej mokrą plamkę, która się
powiększała. Zmieniła się od tamtego czasu. Bardzo. Była na swój sposób
szczęśliwa, ale martwiła się o tego chłopaka. Przez te wszystkie lata nie było
dnia, w którym nie myślałaby o nim. Poczuła, że mocniej ją przytula, a ta się
odwróciła i zaczęła płakać mu w ramionach.
Delikatnie głaskał ją po głowie, nadal mocno przyciskając do siebie.
Zasnęła w tym płaczu. W jego objęciach. Jak co wieczór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz