16 sie 2014

Opowiadanie nr.1 cz.3


W nozdrza uderzył ją ten znany i lubiany przez nią zapach. Zapach krwi, potu, strachu i alkoholu. Dużo postawiła na swojego zawodnika, bo wiedziała, że wygra. Miała tą pewność. Walki się rozpoczęły. Oglądała je z samej góry, gdzie nikogo zwykle nie było. Nie lubiła ludzi. Lubiła być samotna. Kochała samotność. Upajała się nią jak tylko mogła. Można by powiedzieć, że uzależniła się od niej. Nagle jej uwagę zwrócił gość, który wszedł przed chwilą. Uważnie mu się przyglądała. Nigdy wcześniej go tu nie widziała. Zachowywał się podejrzanie i jedna myśl uderzyła jej do głowy."Oho trzeba wiać." Gdy była już poza budynkiem usłyszała krzyki. Uśmiechnęła się pod nosem i cicho syknęła: "Nigdy mnie nie złapią."I spokojnym krokiem poszła w stronę swojej bestii. Nie. Nie chodziło o jej zawodnika. Szła w stronę swojego motocykla, cała ubrana na czarno w skórzanej kurtce z kaskiem w ręku. Mogła zgarnąć kupę forsy, lecz musiały pojawić się te pacany-Kiry. Jak ona ich nienawidziła. Jej zawodnik był najsilniejszy i wszyscy wiedzieli, że kiedy ona pojawi się na jakiejkolwiek ustawce wygra ją.  Dla niej jej zawodnik był też jej przyjacielem, lecz nie tylko on był jej przyjacielem. Nienawidziła ludzi z jednego powodu. Wspomnienia. Jednak tą nieliczną grupkę bardzo lubiła.  Wsiadła na swoją bestię i usłyszała ryk jej silnika, który zagłuszył wszystkie jej myśli i wypełnił miłym uczuciem. Ruszyła. Za nim się obejrzała, była już u celu. Zgasiła silnik i wprowadziła maszynę do garażu. Weszła do jednego z pokoi i położyła się na sofie. Zamknęła oczy.
"Co się wydarzyło?"-Usłyszała głos w swojej głowie. Uśmiechnęła się mimowolnie.
"Kiriowie się wtrącili i kasy nie ma."-Odezwała się cicho.
"Już coraz częściej się wtrącają."-Zauważył.
"Ustawki są coraz popularniejsze. Za dużo ludzi o nich wie."
"Też prawda."-Usłyszała dziwny dźwięk i po chwili wskoczył na nią kot.
"Oj musisz się tak cały czas zmieniać? Lubię twoje towarzystwo, jako człowieka"- Powiedziała naburmuszona. Znowu ten dziwny dźwięk i zobaczyła jego twarz tak blisko swojej. Zarumieniła się. Zaśmiał się cicho.
"Słodko wyglądasz jak się rumienisz."-Powiedział, przygryzając jej ucho, a następnie całując po szyi. Była czerwona jak burak.
"Specjalnie to zrobiłeś. Przestań."-Próbowała powiedzieć to stanowczo, bo pragnęła go całym swoim ciałem i umysłem.
"Wiem... Że....Tego....Nie...Chcesz."-W przerwach między wyrazami muskał ustami jej jedwabną skórę.
"Złaź ze mnie."-Powiedziała dalej próbując być stanowcza. Ten tylko popatrzył jej w oczy i uśmiechnął się. Wiedziała, że próbuję ją złamać tym swoim powalającym uśmiechem, ale nie dała za wygraną. Nie dziś. Nie teraz. Jeszcze przyjdzie na to czas....
"No już, na co czekasz?"-Na twarz chłopaka wypłynął grymas. Zaśmiała się cicho.
"Nie knuj więcej takich planów."-Przestrzegła chłopaka, który leżał koło niej.
"Dobra."-Powiedział już uśmiechając się i na przekór dziewczynie wymyślał kolejny plan jak się do niej zbliżyć.
"Mówię poważnie!"-Powiedziała zauważając jego uśmiech. On nic nie mówiąc przytulił ją tylko do siebie i bawił sie jej włosami.  Było jej tak dobrze z nim.... Ścisnęło ją w gardle, gdy przypomniała sobie wydarzenia dokładnie sprzed dwunastu lat. Łzy zaczęły napływać jej do oczu, po czym opuściły je robiąc dwie mokre ścieżki na jej policzka i kapiąc na sofę tym samym robiąc na niej mokrą plamkę, która się powiększała. Zmieniła się od tamtego czasu. Bardzo. Była na swój sposób szczęśliwa, ale martwiła się o tego chłopaka. Przez te wszystkie lata nie było dnia, w którym nie myślałaby o nim. Poczuła, że mocniej ją przytula, a ta się odwróciła i zaczęła płakać mu w ramionach.  Delikatnie głaskał ją po głowie, nadal mocno przyciskając do siebie. Zasnęła w tym płaczu. W jego objęciach. Jak co wieczór. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz