23 sie 2014

Opowiadanie nr.1 cz.6

Oderwała się od niego słysząc pukanie do drzwi, ale ten z powrotem przyciągnął ją do siebie.
"Puść mnie, pójdę otworzyć."-Powiedziała dziewczyna, czując, że uścisk chłopaka rozluźnia się. Wstała, ubrała jakieś spodenki i wyszła z pokoju. Po chwili wróciła i ze zdziwieniem stwierdziła, że nie ma w nim chłopaka. Ktoś zakrył jej ręką usta od tyłu, a drugą rękę położył na jej brzuchu. Przeraziła się na moment, aż zesztywniała, rozluźniła się, gdy usłyszała za sobą tak dobrze jej znany śmiech.  Uściski dłoni rozluźniły się.
"Głupi jesteś."-Powiedziała, siadając na łóżku i lekko nadymając policzki.
"Oj no przepraszam."-Powiedział i podszedł do niej z miną zbitego psa.
"Nie wybaczam."-Odpowiedziała mu, nawet nie spoglądając w jego stronę.
"Jesteś tego taka pewna?..."-Nagle siedziała mu już na kolanach, a on ją przytulał. Próbowała wyrwać się z jego uścisku, ale ten tylko jeszcze bardziej ją przycisnął do siebie.
"Przestań się tak wyrywać, bo będę musiał użyć tych środków."
"Tych, czyli jakich?"
"A takich..."-Pocałował ją lekko. Zadrżała, a on zaśmiał się cicho.
"Widzisz? "-Powiedział z uśmiechem na ustach.
"I tak ci nie wybaczam."-Rzekła odwracając wzrok. Jej policzki oblał szkarłatny rumieniec.
"Ale ja się cieszę, że tak często się rumienisz."-Powiedział śmiejąc się przy tym.
"Dlaczego?"
"Bo słodko wtedy wyglądasz."-Znów ją pocałował, lecz dłużej i namiętniej niż ostatnim razem.
"A teraz mi wybaczysz?"-Zapytał, ale ta wyglądała już jak burak i tylko skinęła lekko głową nie patrząc się na niego. Zaśmiał się.
"Kto to był?"-Zapytał, nadal ją przytulając i gładząc jej delikatną skórę.
"Ale kto?"-Powiedziała trochę rozkojarzona.
"Przecież, byłaś otwierać drzwi."-Zaśmiał się cicho, widząc dziewczynę, która nie kojarzyła niczego, poza nimi.
"A no tak!"-Pacnęła się ręką w czoło. -"Jakiś chłopak prosił o nocleg."
"I co?"
"Co, i co? Teraz jest w pokoju gościnnym na piętrze."
"Wpuściłaś go?!"-Zapytał zdziwiony.
"Miałam przeczucie, że tak trzeba."
"O kurcze... Żebyś ty była miła dla człowieka.... Cud!"
"Głupi jesteś."-Powiedziała patrząc na niego gniewnie.
"No, co? Przecież takie coś nie zdarza się codziennie, nie?"-Powiedział uśmiechając się głupkowato.
"Matko, kocham idiotę!"-Powiedziała i zaczęła się śmiać.
"Ej! Nie jestem idiotą! Czekaj... Co powiedziałaś?"-Uśmiechnął się do niej.
"Na prawdę, jak ja mogła się zakochać w takim kimś...."-Mruknęła pod nosem
"Nie przesadzaj!"-Powiedział i spochmurniał. Ona zaśmiała się lekko i pocałowała go.
"Lepiej?"-Spytała.
"O wiele!"-Wyszczerzył do niej zęby.
"Aj ty to jesteś..."
"No, jaki?"
"Głupi."
"Nie zaczynaj znowu!"
"Bo co?"
"Bo użyję swoich sposobów żeby cię uciszyć."-Powiedział uśmiechając się do niej.
"Zboczeniec!"-Pisnęła i zaczęła się śmiać. Ten zaczął całować ją po szyi, barkach i karku. Dziewczyna momentalnie ucichła i ponownie się zarumieniła.
"Wiedziałem, że zadziała."-Suszył do niej zęby.
Siedzieli tak rozmawiając do rana. Gdy spojrzeli na zegarek, była już 9: 23, więc postanowili pójść do kuchni zrobić sobie kawę. Gdy dziewczyna zgrabnie tańczyła między półkami w kuchni przygotowując śniadanie, chłopak ledwo, co sobie radził z zaparzeniem kawy. W pewnym momencie, zobaczył, że dziewczyna stoi przy kranie i myje naczynia ze wczoraj. Podszedł do niej cicho i przytulił ją od tyłu.
"Idź się lepiej zajmij kawą."-Powiedziała dziewczyna odwracając twarz do tyłu, aby móc go zobaczyć. Ten korzystając z okazji pocałował ją.
"No idź, bo woda jest gotowa!"-Ponaglała go dziewczyna.
"No dobra, dobra."-Puścił ją niechętnie i zaparzył kawę, a następnie postawił ją na stole.
"Daj talerze na stół."-Poprosiła go dziewczyna. Podszedł do szafki, otworzył ją i wyjął z niej dwa talerze stawiając na stole.
"Dlaczego tylko dwa? Jeszcze wyciąg jeden kubek i talerz dla naszego gościa."-Powiedziała do niego z uśmiechem.
"Jaka ty się miła zrobiłaś."-Powiedział z uśmiechem do niej. Szedł już do stołu z trzecim nakryciem, gdy nagle stracił równowagę i wypuścił z rąk szklankę i talerz, które po spotkaniu z podłogą roztrzaskały się na drobne kawałki.
"Cholera!"-Powiedział zdenerwowany chłopak.
"No już, nic sie nie stało, tylko uważaj, żebyś nie wszedł na szkło."-Powiedziała dziewczyna z zatroskaną miną. Po czym zaczęła zamiatać szkło i wyrzucać je do kosza.
"Co się stało?"-Oboje popatrzyli w stronę chłopaka, który stał w drzwiach do kuchni.
"Dzień dobry. Stłukł się talerz i kubek, nic poważnego."-Powiedziała do niego dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
"Dzień dobry."-Powiedział do nich chłopak.
"Jak już sie obudziłeś to siadaj do stołu, zaraz śniadanie będzie."-Powiedziała dziewczyna, sprzątając resztki szkła.
"Dziękuję."-Odpowiedział i usiadł do stołu. Po chwili juz wszyscy przy nim siedzieli i jedli śniadanie.
"A tak właściwie to jak się nazywasz?"-Spytała dziewczyna.
"A no tak! Nie przedstawiłem się jeszcze. Jestem Jake."-Powiedział uśmiechając się do dwójki ludzi, która przyjęła go pod swój dach.
"Miło mi, jestem Clara, a to jest Luke."-Przedstawiła ich i odwzajemniła uśmiech.
"Co cię tu sprowadza?"-Zagadnął Luke.
"Opuściłem niedawno rodzinny dom. Miałem, co do tego poważne powody.... Teraz próbuję dorwać jakąś robotę, ale nie wychodzi mi to za dobrze...."
"Możesz tu zostać dopóki jakiejś nie znajdziesz."-Powiedziała Clara. Luke popatrzył na nią ze zdziwieniem, a ta zauważając to kontem oka, kopnęła go pod stołem. Ten tylko chwycił jej nogę swoimi i nie puszczał uśmiechając się głupkowato. Ta posłała mu spojrzenie, które mogło zabić. Puścił jej nogę.
"Serio?!"-Zapytał chłopak wytrzeszczając oczy.
"Pewnie."-Powiedziała nadal ciepło uśmiechając się do niego.

________________________________

Przepraszam was jeśli w którejś części miałam jakieś błędy, bo niektóre wychwyciłam i odsyłam was jeszcze raz do części 3, ponieważ musiałam wnieść małe poprawki ze względu na dalszą część opowiadania, która za niedługo się tu pokaże :D Czekam na komentarze! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz